Dodano 15.05.2012
Wakacje Wiktora Rusina to powieść nie tyle współczesna, ile teraźniejsza. Przez współczesność rozumiemy tu jeden z dość ściśle określonych kostiumów historycznych, kulturowych, socjologicznych itd.; przez teraźniejszość – czas, który nie jest oddzielony od chwili obecnej jakimś zasadniczym zerwaniem ciągłości. Przy takim rozumieniu tych pojęć przedmiotem przedstawienia w Wakacjach jest teraźniejszość, a nie współczesność. Data 2002 – czas akcji powieści – to magiczny kwadrat, palindromiczny pseudonim „teraz”. Karol Guliwer nie wykracza w swych podróżach poza swoje „teraz” roku 2002, ale też nie wykracza poza swoje „tu” – Warszawę. Nie istnieją dla niego inne miejsca ani czasy. Guliwer Rusina, w przeciwieństwie do Guliwera Swifta (a może jednak podobnie?), podróżuje wyłącznie po swoim tu-i-teraz. Właściwie nie są to podróże, tylko „wycieczki” – tak właśnie nazywają się kolejne rozdziały powieści. Podróż można odbyć z tu-i-teraz do tam-i-wtedy, natomiast po tu-i-teraz można odbywać co najwyżej wycieczki.
Czytaj dalej
Dodano 26.04.2012
Komunał jest w istocie wyrazem politycznej aspiracji tego, kto go wypowiada i zarazem narzędziem, służącym do budowy jego mniej lub bardziej trwałej pozycji w mniej lub bardziej realnej przestrzeni międzyludzkiej. Wypowiadając komunał wypowiadający zakreśla pewien krąg, wewnątrz którego on sam jest centralną figurą, jako dzierżyciel naczelnej, niezbijanej, niekwestionowanie słusznej, a ponadto także użytecznej ze względu na pewną uniwersalność, myśli. Jednocześnie rzuca on niejako wyzwanie, nierzadko niemal anarchiczne, wszystkiemu co chciałoby swoim zasięgiem poza horyzont myślowy danego komunału wykroczyć. Argumentem za słusznością tego gestu jest zawsze przekonanie, że na zewnątrz kręgu zakreślonego wokół wypowiadającego komunał i jego ewentualnych admiratorów panuje jedynie chaos kłamstwa i przemocy – zimny, bezwzględny świat, w którym nic nie jest pewne, a każde twierdzenie jest jedynie wypadkową ścierających się brutalnych ambicji i interesów. Właśnie to przeświadczenie jest naszym zdaniem komunałem wszystkich komunałów, centralnym założeniem, na którym wspiera się cała „świadomość komunalna”.
Czytaj dalej
Dodano 16.04.2012
Wakacje Wiktora Rusina to powieść z gatunku „powieści świadomości”. Główny nacisk położony jest więc na świadomość bohatera, która zaprezentowana jest techniką monologu wewnętrznego. W ramach powieści świadomości Wakacje tworzą podgatunek, który proponuję nazwać „powieścią świadomości nie-normalnej”. Do takiego gatunku należałoby na przykład Wściekłość i wrzask Faulknera, które przedstawia upośledzoną świadomość Benjy’ego. Świadomość Karola Guliwera nie jest co prawda upośledzona, ale jej kognitywny styl odróżnia ją od świadomości normatywnej, typowej dla większości bohaterów literackich.
Czytaj dalej
Dodano 06.04.2012
...Interesuje mnie coś, co nazwałbym postacią hybrydalną albo eksperymentalną – człowiek-amalgamat różnych paradoksów, różnych sposobów życia, różnych miejsc, epok itd. Bohater eksperymentalny różni się od bohatera złożonego psychologicznie tym, że u tego drugiego przy wszystkich jego sprzecznościach, prowadzących czasem do obłędu, rozpadu osobowości itd. istnieje i cały czas utrzymuje się jakieś ewidentne wewnętrzne podłoże jego stanu ducha, niekiedy samo w sobie mroczne i zagmatwane, ale jednak jest to jedno źródło, choćby ciemne i mętne, z którego wynikają wszystkie sprzeczności w zderzeniu z życiem, społeczeństwem itd. Postać psychologiczna może być nieprawdopodobnie pojemna i zróżnicowana, ale jest to jedna indywidualność. Inaczej postać eksperymentalna, papierowy cyborg – to figura czysto literacka, fikcyjna, która ma być nośnikiem określonych zdarzeń i konfliktów. Postać ta w ogóle nie ma a priori żadnych wewnętrznych właściwości, jest raczej scaleniem różnych postaci, różnych zachowań zaczerpniętych z zewnątrz, w jeden głos. Porównałbym tę postać do kolażu w malarstwie...
Czytaj dalej
Dodano 26.03.2012
Orgia Myśli, Fundacja MAMMAL, Klub Powiększenie
zapraszają na spotkanie
Wakacje, soma i obraz
z okazji publikacji powieści Wiktora Rusina Wakacje: dzienniki sentymentalne oraz studium Pauliny Kwiatkowskiej Somatografia. Ciało w obrazie filmowym
W PROGRAMIE:
· rozmowa o Wakacjach Wiktora Rusina
Udział biorą: autor, Marek Sobczyk (wydawca, autor ilustracji) oraz Jacek Dobrowolski (OM)
· krótki montaż somatograficzny w wykonaniu Pauliny Kwiatkowskiej
· wystawa Wakacyjnych ilustracji Marka Sobczyka
· wino
Środa, 11 kwietnia 2012 roku, godz. 19, klub Powiększenie, Nowy Świat 27 (w podwórku)
W trakcie wieczoru możliwość zakupu obu książek w cenach promocyjnych.
O Wakacjach:
Początek XXI wieku, miasto przypominające Warszawę… Człowiek podający się za Karola Guliwera, dobijającego do trzydziestki przedstawiciela pierwszej fali złotej polskiej młodzieży dobrze urządzonej w latach 90, zrywa ze swoim dotychczasowym życiem i udaje się w chaotyczną podróż w poszukiwaniu przypadkowo poznanego człowieka, który w tajemniczy sposób go zafascynował.
Podróż zatacza różne kręgi: od lustra i mieszkania bohatera, przez mieszkania jego rówieśników z podobnych warstw społecznych, oglądane jednak jak gdyby po raz pierwszy, spojrzeniami upiora, aż po biedne, wyludnione nocą, zapuszczone, miejskie i podmiejskie krajobrazy, czy wreszcie „prawdziwe” wyprawy w najodleglejsze strony świata.
Trudna, dziwaczna, uroczo niepoważna, prowokująca – miejscami autentycznie wzruszająca.
Witold Kaszpiro
Kiedy po raz pierwszy przeczytałem opis zdjęcia tajemniczego bohatera, od razu domyśliłem się, że musi chodzić o mnie.
Thomas Pynchon
Wysiadłem na rondzie im. Generała de Gaulle’a. Później poszedłem na północ, Nowym Światem. Jeśli ktoś patrzył na mnie baczniej, myślał pewnie, że po prostu urwałem się na lunch. To znaczy: mam mało czasu, zaraz zadzwoni ten czy inny z moich telefonów, dokończę jeść sandwicza, udam się na naradę zarządu. Czyli jestem człowiekiem, który ciągle się spieszy. Ta myśl rozbawiła mnie. Bo ja przyszedłem tu na całą wieczność, przyszedłem zagłębić się w labirynt, przyszedłem wpaść w ziemski tunel; mam tyle dni do stracenia.
Wiktor Rusin
O Somatografii:
Rozważania teoretyczne uzupełnione są precyzyjnymi analizami konstrukcji postaci kobiecych w pięciu wybranych filmach przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Autorka pokazuje, że analiza funkcji i miejsca ciała w strukturach przestrzennych, czasowych i narracyjnych filmów umożliwia jednoczesne skupienie na innowacyjności formalnej filmu, na zarysowujących się w kinie autorskim preferencjach tematycznych i filozoficznych oraz na przemianach społeczno-obyczajowych związanych przede wszystkim z rolą kobiety w powojennej rzeczywistości.
„Somatografia” bez wątpienia wypełnia puste pole zarówno w rozumieniu polskiego kina, jak i w samym sposobie pisania o nim.
„Dwutygodnik”
Zawsze robiłem kino somatograficzne.
Jean-Luc Godard
Funkcją ciała w obrazie filmowym nie jest bowiem tylko reprodukcja, czyli potwierdzanie realności czy materialności ciała, ale również kompozycja, która umożliwia konceptualizację ciała – ujęcie go jako zarazem środka ekspresji i refleksji.
Paulina Kwiatkowska
Dodano 22.03.2012
OM prezentuje:

…Początek XXI w., miasto przypominające Warszawę… Człowiek podający się za Karola Guliwera, dobijającego do trzydziestki przedstawiciela złotej polskiej młodzieży, dobrze urządzonej w latach 90-tych, zrywa ze swoim dotychczasowym życiem i udaje się w chaotyczną podróż w poszukiwaniu przypadkowo poznanego człowieka, który w tajemniczy sposób go zafascynował.
Trasa przemierza różne rejony: od lustra i własnego mieszkania bohatera, przez mieszkania jego rówieśników z podobnych warstw społecznych, oglądane jednak jakby po raz pierwszy, spojrzeniami upiora, aż po biedne, wyludnione nocą, zapuszczone miejskie i podmiejskie krajobrazy i – wreszcie -- „ prawdziwe” wyprawy w najodleglejsze strony świata.
Ten chaos jest dziś zrozumiały – w pewnym miejscu zauważa narrator – w jedną noc można równie dobrze obejść wszystkie zakamarki własnego osiedla i dolecieć samolotem na przeciwną półkulę. Karol Guliwer chce po prostu korzystać i z jednej i z drugiej możliwości.
Podróż, w trakcie której z początkowego chaosu wyłania się określony, niepokojący kierunek, przebiega w różnych, często wzajemnie sprzecznych, paradoksalnych nastrojach; jest dziwną mieszaniną intymnych, niepowtarzalnych przeżyć i schematów rządzących różnymi konwencjami narracji - powieścią łotrzykowską, powieścią pokoleniową, komedią romantyczną czy porno.
Nad tym wszystkim jednak unosi się zupełnie inna zagadka, która przenika wszystkie barwne podróże i nadaje im drugie dno. Kim naprawdę jest człowiek, który podaje się za Karola Guliwera i kogo naprawdę poszukuje?
Kup książkę "Wakacje"!
Dodano 12.12.2011
Wielkie narracje powracają, i to w wielkim stylu. Dwie ostatnio u nas wydane książki Petera Sloterdijka, Kryształowy pałac oraz Gniew i czas, stanowią tego samowystarczalne świadectwo, pokazując jednocześnie, że przekora, jaka przyświeca temu powrotowi, nie jest tylko retoryczna czy charakterologiczna, lecz metodologiczna – stanowi w istocie jeden z czynników konstruktywnych dla całej teorii; element strategii, który doskonale się broni jako narzędzie refleksji. Kto wie zresztą, czy przekora i przewrotność nie należą do najpierwszych i najszlachetniejszych cnót filozofa? I tak, wbrew panującym przekonaniom, na przekór komunałowi, któremu inni czołobitnie się kłaniają, najciekawszy żyjący niemiecki myśliciel Peter Sloterdijk w kolejnych esejach wypróbowuje instrumentarium filozoficznego „opisu całości”, panoramy czasu i przestrzeni, w której ramach mieści się tak geneza, jak i ontologia aktualności. Aby bowiem wskrzesić spośród trupów to narzędzie filozoficznej refleksji, jakim jest „wielka narracja”, i zastosować w sposób tyleż oryginalny, co inspirujący, wystarczy zdać sobie sprawę z jego konwencjonalności i arbitralności, które jednak nie są przeszkodami dla myślenia, ale właśnie warunkami jego gry. W wielkich narracjach, sugeruje Sloterdijk, w projektach „filozofii dziejów”, to nie ich całościowość stanowi o ostatecznej porażce, lecz raczej naiwny finalizm, zawsze kompromitująca, bo z zasady postchrześcijańska lub po prostu chrześcijańska eschatologia, której cienie organizują już u samego źródła wielki projekt liberalno-postępowy, tak samo jak i marksistowski.
Czytaj dalej
Dodano 05.12.2011
Orgia Myśli, wydawnictwo słowo/obraz terytoria oraz Instytut Francuski w Warszawie
zapraszają na spotkanie poświęcone
autobiografii Rolanda Barthes'a
Roland Barthes gorzej: po prostu się pan k o n s t y t u u j e
Udział wezmą:
Paulina Kwiatkowska (IKP UW) Wojciech Michera (IKP UW) Wiktor Rusin (OM)
Wśród najwybitniejszych umysłów XX wieku Roland Barthes zajmuje miejsce szczególne. Porzucał kolejne teorie i koncepcje, zanim inni zdążyli się z nimi na dobre zapoznać. Z semiotyka i strukturalisty stał się w ostatnich latach życia piewcą "przyjemności tekstu" oraz "dyskursu miłosnego". "Roland Barthes" to książka o tej niezwykłej postaci - książka, którą autor "Mitologii" napisał o sobie samym. Poręczny słownik nieporęcznej, bo zawsze wymykającej się egzystencji. Arcywzór ponowoczesnej autobiografii. W epoce, w której każdy pisze o sobie, nikt nie uczynił tego równie przenikliwie jak Roland Barthes.
Czwartek, 8 grudnia 2011, g. 19, Instytut Francuski, ul. Widok 12, Warszawa
Zapraszamy!
Dodano 03.12.2011
W ostatnim filmie Marka Koterskiego „Baby są jakieś inne” (2011) pada intrygujące sformułowanie: „Mężczyźni to nowe kobiety”... Film ten bardziej niż fabułą czy epicką historią jest raczej traktatem na temat różnicy płci. Potwierdzają to występujące w nim „dłużyzny” – dwóch męskich bohaterów jedzie samochodem, prowadząc pełen śmiesznych gagów i czasem błyskotliwych myśli, ale jednak potwornie ciągnący się i nużący, dialog...o babach. I choć w polskim kinie nie jest to nowa tematyzacja – by przypomnieć choćby „Seksmisję” czy pozostające w kręgu różnicy płci i nie ustępujące jej w niczym w konserwatyzmie produkcje Andrzeja Saramonowicza („Testosteron” i „Ladies”, oba z 2007 roku) – coś tu ulega zmianie. U Koterskiego pojawia się jakaś nowa perspektywa mówienia o płci i hierarchii płci, o seksualnej tożsamości jako wyniku społecznego kontraktu, który determinuje jednostkę i nie jest „naturalny”. Jest to nowy (filmowy) głos może nie do końca spójny, ale tym razem bardziej postępowy, bo kwestionujący zastany porządek i istotnie dopełniający obrazu tego, co dzieje się w polskim świecie przedstawień teatralnych i filmowych (i co odpowiada zapewne społecznemu imaginarium), a mianowicie - ewolucji seksualnej. Jak wiadomo seksualna rewolucja nigdy się w Polsce nie odbyła, ale teraz w okresie transformacji, przyśpieszonego odrabiania lekcji postmodernistycznych teorii stawiających płeć w zbiorze obowiązkowych wartości w renegocjacji społecznego kontraktu, przechodzimy coś na kształt ewolucji naszych wyobrażeń o społecznej i intymnej roli seksualności.
Czytaj dalej
Dodano 25.11.2011
ORGIA MYŚLI I CHŁODNA 25 zapraszają na spotkanie poświęcone książce Kamila Sipowicza „Czy marihuana jest z konopi?”
W dyskusji udział wezmą: Autor Janusz Palikot Krzysztof Lewandowski Jacek Dobrowolski Spotkanie poprowadzi Joanna Ziółkowska
Imię: Marihuana Nazwisko: Canabis Wiek: 12 tys. lat Status: wyższa użyteczność publiczna Narodowość: obywatel świata Wyznanie: każde możliwe Profil ogólny: 12 tys. lat symbiozy z homo sapiens Współczesny status: od ponad 100 lat wróg publiczny Miejsce ostatniego pobytu: międzynarodowe więzienie
Książka Sipowicza to w istocie biografia kontrowersyjnej dziś rośliny - konopi. Autor w ciekawy i dobrze udokumentowany sposób przedstawia historię związku człowieka i konopi. Począwszy od starożytnych kultur poprzez cywilizację Dalekiego Wschodu aż do Europy wieków średnich, XIX-wiecznych Stanów Zjednoczonych i wreszcie czasów współczesnych, – którym poświęca zdecydowanie najwięcej uwagi - opisuje nie tylko wielorakie zastosowanie konopi, ale też – a może przede wszystkim - pokazuje ich wyjątkowe miejsce w historii człowieka. Szczególnie zaskakują i przykuwają uwagę dokumenty z różnych epok, m.in. artykuły prasowe z lat 30., opisy salonów haszyszowych czy reklamy zachęcające do zakupu produktów z konopi.
Książka Kamila Sipowicza jest próbą odpowiedzi na pytania, skąd wzięło się tyle nienawiści i agresji wobec konopi, oraz czy istnieją szanse na ich rehabilitację i przywrócenie im należnego miejsca w życiu człowieka. Czy rzeczywiście prześladowanie ludzi używających konopi w celach mistycznych lub rekreacyjnych jest prześladowaniem czysto politycznym – jak sugeruje autor? Czy „biowładza” i „biopolityka” pragną napiętnować tych, którzy ośmielają się realizować swoją wolność poznawczą? Czy delegalizacja marihuany jest łamaniem prawa dostępu do informacji, wolności poglądów, wyznań i samostanowienia jednostki? Czy legalizacja/delegalizacja marihuany to kwestia polityczna czy kulturowa?
Poniedziałek, 28.11.2011, Chłodna 25, godz. 19.
Dodano 20.11.2011
Orgia Myśli oraz Galeria MiTo zapraszają na nowy cykl dyskusji pt. „Orgia ateologiczna”
Ostatnie lata pokazują wzrost zainteresowania religią i religijnością człowieka pod hasłem ich przechwycenia czy recyklingu, mającego na celu nie ich zniesienie (w duchu tradycji oświecenia), ile postsekularne przeobrażenie w produkt spełniający potrzeby już oświeconej, ale wciąż niezadowolonej klienteli z segmentu rynku idei metafizycznych i im pochodnych. Neoteologia i kryptoteologia, rezygnując z typowych key-words obskurantyzmu oraz eklezjalizmu, przechodzą na pozainstytucjonalny marketing bezpośredni, nakierowany na egocentryczne lifestyles wielkomiejskiego postmieszczaństwa, do których katalogu zaliczyć można z równą szansą na sukces ajurwedę, buddyzm zen czy kult słońca i drzew – ale także bardziej subtelne propozycje egzystencjalne czy polityczne, dzięki którym np. w kręgach nowoczesnej lewicy powstała moda na bycie chrześcijaninem. Tendencje te bardziej widoczne są na zachodzie; Polska, kraj pod tym względem zacofany, wciąż jeszcze nie przyswoiła do końca podstaw Oświecenia i znajduje się na wczesnym etapie walki (główny nurt debaty politycznej dotyczy sprawy tak dawno już gdzie indziej zażegnanej, anachronicznej, jak krzyż w parlamencie) toteż postsekularyzm zaskakuje nas gorzej przygotowanych i łatwowiernych, słabiej zakorzenionych w tym, z czego on sam się wywodzi. Dlatego potrzebna nam jest dyskusja o krajobrazie (post)metafizycznym naszych czasów, postawach i dylematach bezbożności w dobie kryzysu oświecenia i neotradycjonalizmu.
Spotkanie 1. „Na pustyni”, czyli dowody na nieistnienie ateistów.
Najnowsza książka Agaty Bielik-Robson „stawia tezę, że od religii uciec nie sposób”. Wędrując po labiryntach, a nierzadko też piwnicach dyskursów późnej nowoczesności, autorka pokazuje, że są one jednakowo naznaczone przez podstawowy problem ludzkiej skończoności, której „odkrycie” konstytuuje świat nowoczesnego człowieka. Problem ten, nieodparty i niedający się zrelatywizować, stanowi źródło wszelkiej religijności i wiary; każde jego rozwiązanie prowadzi do przyjęcia jakiegoś Boga, jawnego bądź ukrytego. Docierając do jądra kondycji ludzkiej, Agata Bielik-Robson nie tylko kompromituje wszelki ateizm jako ukrytą pobożność, ale i proponuje swoją wersję religijnego witalizmu, który jedynie zbawić może współczesnego człowieka przed nihilizmem kultu śmierci. Oferta autorki jest więc nie tylko teoretyczno-krytyczna, bowiem ma też stanowić odważną propozycję lifestyle’ową na rynku postsekularnym, i to usytuowaną na najwyższej półce produktów luksusowych, wysoko zaawansowanych technicznie i skomplikowanych w obsłudze.
Dyskusję na ten temat, z udziałem autorki, poprowadzi Jacek Dobrowolski.
Czwartek, 24.11.2011, godz. 19.30, Galeria MiTo, Waryńskiego 28, Warszawa (Metro Politechnika)
Dodano 04.11.2011
Orgia Myśli, Pracownia Filozofii Francuskiej Instytutu Filozofii UW, Wydawnictwo Naukowe PWN
zapraszają na otwartą sesję naukową
LOGIKA DELEUZE’A
poświęconą Logice sensu Gilles’a Deleuze’a
Program:
13.00 Jacek Dobrowolski: Deleuze i noologia radykalnej bezbożności
13.50 Michał Herer: Czytanie Deleuze’a
14.40 Jakub Tercz: Kiedy coś się wydarzy… Aion i Chronos
15.30 Przerwa
16.00 Michał Gusin: Deleuze'a wprowadzenie do psychoanalizy (logika sensu)
16.50 Joanna Bednarek: Logika sensu – najbardziej lacanowska z książek Deleuze’a?
17.40 Andrzej Leder: Logika sensu, logika traumy
Środa, 9 listopada, Pałac Tyszkiewiczów,
ul. Krakowskie Przedmieście 32, Sala Balowa (wejście od ul. KP 32)
W trakcie sesji Logika sensu w promocyjnej cenie!
|