Urodzony w Warszawie, w 1977 roku. Nazwałby się raczej rodowitym czytelnikiem i pisarzem, niż rodowitym warszawiakiem, Polakiem czy Europejczykiem, bo od młodości lubił wiele zmyślać, a sztukę czytania i pisania opanował stosunkowo wcześnie, a w każdym razie zanim sobie przyswoił dokładniejszą wiedzę na temat własnej narodowej bądź lokalnej tożsamości, z której to wiedzy przyswojeniem do dzisiaj zresztą miewa zasadnicze problemy.
Chwilami krytyczny wobec tego, co robi, ale nigdy nie popadający z tego względu w pesymizm czy nadmierną powagę, w granicach rozsądku pozostał wierny swemu w szerokim sensie literackiemu powołaniu, zaś w wolnych chwilach nadal sporo pisze – być może po prostu dla zabawy, w każdym razie myśl D.H. Lawrence’a, że wszelkie rewolucje należy robić dla zabawy, jest jedną z jego ulubionych sentencji. Z dzieł, których autorstwa nie wypiera się, ma na koncie dwie ukończone powieści i dwie kolejne poważnie zaawansowane oraz sporo powieści i dzieł innych gatunków literackich jeszcze nie napisanych, ale planowanych w płytszych bądź w głębszych warstwach świadomości, projekty scenariuszy filmowych, sztukę teatralną, nieliczne z nazbyt wielu wierszy, napisanych na ogół we wcześniejszych latach, oraz niektóre z ponad 1000 pism napisanych w ramach pracy zawodowej w pewnym przedsiębiorstwie. Jego spuścizna obejmuje ponadto trudną do ustalenia liczbę tekstów pisanych począwszy od lat edukacji przedszkolnej, których pełen wykaz byłby trudny do podania z uwagi na brak ich skatalogowania i częściową niepamięć autora. Być może jednak te teksty, zwłaszcza zapomniane, staną się kiedyś pożywką dla jego największych osiągnięć, bo choć autor ma problemy z bliższym określeniem swojej społecznej czy kulturowej tożsamości, to jednak swoiście rozumiana idea wiecznego powrotu jest mu instynktownie bardzo bliska. Brak ściśle zdefiniowanej tożsamości – przy jednoczesnym poczuciu, że istnieje w życiu coś, co od dawna powraca – ustawicznie, choć podstępnie i zawsze w innej postaci – by zdeterminować dalsze losy jednostki, to właśnie jeden z głównych wątków przewodnich jego dzieł, w szczególności najdłuższej jak dotąd powieści pod tytułem „Wakacje” – utworu, który można określić jako najbardziej niepoważną książkę w dziejach filozoficznej prozy, a zarazem jako jedną z bardziej złożonych intelektualnie powieści w dziejach prozy typowo rozrywkowej.
Poza książkami – tymi pisanymi i tymi czytanymi, interesuje go niewiele rzeczy, spośród których miejsce stosunkowo znaczące zajmują: miłość, muzyka, malarstwo, film, biernie sport.
Choć upodobania miewa dość konserwatywne, uwielbia się przemieszczać – podróżuje często po Warszawie i po wielu innych stronach tego świata, do kwestii innych światów odnosząc się z wyraźnym sceptycyzmem, gdyż – mimo, że lubi eksperymentować ze wszystkim, co pozornie oczywiste – pozostaje umiarkowanie niekonsekwentnym empirykiem, zaś mistycyzm i magia są dla niego synonimem słabości, której jest w stanie się oddawać tylko na zasadzie rzadkiego wyjątku od reguły. Uwielbia wielkie miasta, nad które tylko czasem przedkłada monotonne, bezludne krajobrazy. W Warszawie – mieście, w którym mieszka na stałe – z małymi przerwami na bliższe albo dalsze podróże – czasem udaje mu się odnaleźć jedno albo drugie. Jego literaturę można właśnie określić jako kronikę najbardziej różnorodnych możliwości przemieszczania się w świecie – z zasady w świecie zewnętrznym, lecz również czasem wewnętrznym.