Wolański: USA

Autor: 

Dodano 08.12.2009

Niegodziwość nie oznacza po prostu nieprzestrzegania prawa – aby zostać uznanym za niegodziwego wystarczy na własną rękę poszukiwać linii ujść, własnych ścieżek nie tyle sekretnych, ile nieograniczających się do wytyczonych szlaków, dróg ryzykownych i niewskazanych, przede wszystkim jednak niezgodnych z zaleceniami i oczekiwaniami. Niegodziwość jest w istocie tożsama nie z występkiem, ale rzuceniem wyzwania władzy: nie tyle złamanie symbolicznego prawa, ale poddanie w wątpliwość jego uprawomocnienia, a co za tym idzie jego realności. Przestępca w każdym momencie swej aktywności potwierdza rzeczywisty charakter prawa (łamiąc je, ukrywając się przed nim, korzystając z niego we własnej obronie i poddając się jego działaniu), natomiast człowiek niegodziwy nie zważając na prawo, rzuca mu wyzwanie, stanowiące w istocie śmiertelne zagrożenie dla prawa, a co za tym idzie również dla władzy w nim się przejawiającej. Zagrożenie to polega na wytworzeniu przestrzeni w sposób absolutny zewnętrznej wobec obszaru władzy, alternatywnego pola aktywności. Miano niegodziwego, po którym następuje lista zarzutów wpisująca jednostkę w sieć normalizujących kategorii, ponownie przeciąga odstępcę na stronę światła, niwelując przestrzeń autonomiczną nawet za cenę jego własnego życia. Czyż w końcu nie jest to jedna z fundamentalnych cech naszego społeczeństwa, że przeznaczenie przyjmuje w nim postać odniesienia do władzy, walk z nią bądź przeciwko niej?

Czytaj dalej