Araszkiewicz: Orgia i wolność

Autor: 

Dodano 25.07.2011

Kto dzisiaj pamięta, skąd pochodzi nazwa najsłynniejszego francuskiego symbolu uciech zmysłowych, czyli placu Pigalle. Nadano ją w 1803 roku dla upamiętnienia znajdującej się u zbiegu ulic pracowni jednego z najważniejszych XVIII-wiecznych rzeźbiarzy Jeana-Baptiste’a Pigalle’a (1714–1785), tworzącego wtedy, gdy w malarstwie święcił triumfy styl rokoko. Owa bliskość stylu, który język władzy zastępuje językiem przyjemności i niezwykła kariera hasła „Pigalle”, współcześnie nadal swobodnie znamionującego triumf ulotności nad powagą, pokazuje nieuchronne, ukryte konsekwencje drzemiące w naszej wyobraźni. Choć plac Pigalle stracił dziś swój „występny” blask – stał się głównie miejscem turystycznym, gdzie ściągają tłumy z całego świata, a francuscy maturzyści z prowincji świętują sukcesy z rodzicami – sam „występek” metaforycznie się tu zadomowił. Pigalle, dziewiętnastowieczna stolica rozrywki, posiadająca na całym świecie swe kopie i klony (by przypomnieć nasz rodzimy, warszawski „pigalak”), jest raczej symbolem oddzielenia i normatywizacji tego, co mieszczańskie społeczeństwo uznało za wywrotowe, ale bez czego nie mogło się obyć. Mieszczański ład ugruntował zakaz i wykluczenie anarchii seksualnej, na antypodach której się ukonstytuował, podporządkowując przyjemność ekonomii zysków i produkcji. Ostatnią epoką, w której można było myśleć o „czystej” przyjemności, przyjemności dla przyjemności jako projekcie estetycznym, egzystencjalnym i ideologicznym, były czasy Jeana-Baptiste’a Pigalle’a, epoka rokoka.

Czytaj dalej

Wystawa MNW