Araszkiewicz: Ewolucja seksualna u bram (o różnicy płci w przedstawieniach Warlikowskiego i Trelińskiego)

Autor: 

Dodano 03.12.2011

W ostatnim filmie Marka Koterskiego „Baby są jakieś inne” (2011) pada intrygujące sformułowanie: „Mężczyźni to nowe kobiety”... Film ten bardziej niż fabułą czy epicką historią jest raczej traktatem na temat różnicy płci. Potwierdzają to występujące w nim „dłużyzny” – dwóch męskich bohaterów jedzie samochodem, prowadząc pełen śmiesznych gagów i czasem błyskotliwych myśli, ale jednak potwornie ciągnący się i nużący, dialog...o babach. I choć w polskim kinie nie jest to nowa tematyzacja – by przypomnieć choćby „Seksmisję” czy pozostające w kręgu różnicy płci i nie ustępujące jej w niczym w konserwatyzmie produkcje Andrzeja Saramonowicza („Testosteron” i „Ladies”, oba z 2007 roku) – coś tu ulega zmianie. U Koterskiego pojawia się jakaś nowa perspektywa mówienia o płci i hierarchii płci, o seksualnej tożsamości jako wyniku społecznego kontraktu, który determinuje jednostkę i nie jest „naturalny”. Jest to nowy (filmowy) głos może nie do końca spójny, ale tym razem bardziej postępowy, bo kwestionujący zastany porządek i istotnie dopełniający obrazu tego, co dzieje się w polskim świecie przedstawień teatralnych i filmowych (i co odpowiada zapewne społecznemu imaginarium), a mianowicie  - ewolucji seksualnej. Jak wiadomo seksualna rewolucja nigdy się w Polsce nie odbyła, ale teraz w okresie transformacji, przyśpieszonego odrabiania lekcji postmodernistycznych teorii stawiających płeć w zbiorze obowiązkowych wartości w renegocjacji społecznego kontraktu, przechodzimy coś na kształt ewolucji naszych wyobrażeń o społecznej i intymnej roli seksualności.

Czytaj dalej