* wygłoszony podczas wieczoru poświęconego Kursowi sublimacji Marka Sobczyka**, 30 marca w Galerii Zachęta
** Marek Sobczyk, Kurs sublimacji, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2006
Malarz posługuje się intuicją.
Intuicja jest naczelną władzą malarza. Może lepiej powiedzieć: żywiołem albo sposobem istnienia. Malarz istnieje intuicyjnie. Osiąga „stan intuicji”.
Nic ciekawszego dla kogoś posługującego się rozumem, powiedzmy: dla animal rationale, niż spotkanie Malarza, który całkowicie niemal zaufał intuicji – w malarstwie i w pisaniu.
Okazuje się przede wszystkim, że intuicja nie oznacza irracjonalności, bezrozumu, np. w sensie zaufania własnym uczuciom, własnemu wnętrzu, krótko mówiąc: „osobowości” Malarza. Intuicja, owszem, może z nich korzystać, ale nigdy na nich poprzestać. Poza tym – co równie ważne – nie jest ona stanem chaosu czy bełkotem. Przeciwnie, intuicja wiąże i ustanawia relacje – krótko mówiąc: myśli.
Ale animal rationale także przecież łączy i tworzy stosunki. Po spotkaniu z Malarzem może jednak dostrzec zasadę tworzenia tych połączeń; może dostrzec wszystkie zewnętrzne i wewnętrzne instrukcje, społeczne i „osobowościowe” reguły, dzięki którym myśl jego osiąga spójność, jest „trzeźwa” i „rozumna”, bo jasna i zrozumiała.
Intuicja byłaby z tego punktu widzenia myślą bez instrukcji, o tyle też najtrudniejszą, nie zawsze od razu zrozumiałą. Animal rationale myśli jasno, ale niewyraźnie (jego myśl potrzebuje instrukcji, podobnie jak jej zrozumienie), Malarz natomiast niejasno, ale za to wyraźnie (jego myśl jest w pełni autonomiczna i konsekwentna). Kartezjusz i Bergson
Intuicja to zatem autonomia i konsekwencja. Dlatego ściśle wiąże się z techniką i technologią, kunsztem i metodą (rodzi się pytanie o możliwą technikę dla animal rationale, o możliwość odnowienia starego sporu o metodę!). Nie chodzi więc o zstąpienie do głębi, do jakichś podskórnych procesów, ukrytych tajemnic Natury. Dół – góra, powierzchnia – głębia: pewien rodzaj języka przestrzeni nie jest językiem intuicji. Wszystko jest dane, od razu i bezpośrednio. W tym sensie Malarz zawsze ma kontakt jedynie z Naturą. W porównaniu z nim animal rationale raczej jej poszukuje, spodziewa się jej w jakichś wyróżnionych obszarach. Ale „dana, od razu i bezpośrednio” znaczy: dana jako znak. Malarz-naturalista, o ile posługuje się intuicją, o ile podąża wyłącznie za nią – wierny jej autonomii i konsekwencji –, o tyle staje się malarzem-semiologiem. „Brak instrukcji” równoznaczny jest z istnieniem znaków, właściwych im relacji i przejść. Animal rationale widziałby wszędzie raczej symbole, sztuczne symbole prawdziwej Natury, której symbole są wyrazami bądź substytutami. Znaki natomiast – jako autonomiczne – przede wszystkim trwają; ich specyficzne trwanie jest siłą i działaniem, albo słabością i bezczynnością. (Oczywiście i symbole są znakami, choć zwykle niejawnie.) Trwają w sojuszach i starciach, ustalonych reżimach i dziwacznych porządkach. Znaki publiczne, prywatne, ludzkie i zwierzęce, ziemskie i kosmiczne...
Jeśli malarz podąża za intuicją, wówczas natrafia na znaki.
(Intuicja – autonomia, konsekwencja, semiologia.)
To pośród znaków Malarz natrafia też na uniwersalne procesy metabolizmu i dziedziczenia, sublimacji i wegetacji. Wydaje się to nieodłączne od myślenia Malarza – owo zainteresowanie czasem i zmianą, skoro tylko zaufał intuicji. Czy chodzi o tzw. przyrodę, czy tzw. społeczeństwo, Malarz wszędzie dostrzega spotkania, kombinacje, transmisje, narzędzia przekazu i odbioru znaków. Ten sposób postrzegania nie jest oczywiście tu i teraz przypadkowy. Pojęcia genotypu i fenotypu, oprogramowania i sprzętu, informacji i materii tworzą po prostu współczesny słownik. Malarz jednak nie używa metafor czy analogii. Przeciwnie, może patrzeć na własną praktykę Malarza-Pisarza w świetle tych pojęć i procesów (metabolizmu itd.), ale wyłącznie dlatego, że wcześniej rozpoznał ich znakową naturę.
Sztuka jest pierwsza – nie z racji tworzenia Najlepszej Teorii Wszystkiego, której z troską poszukuje animal rationale, ale z powodu beztroskiej intuicji, która pozwala owo Wszystko – jednorodne, choć nieskończenie zróżnicowane – zobaczyć. Cała reszta wynika z tej beztroski.