Orgia na plaży

Bajka o złej wróżce, upadłych królestwach i potędze miłości

Pan Conte – na wyraźne życzenie pani de L***, która nie zwykła powtarzać próśb – miał właśnie za­cząć swą opowieść, gdy młody caballero, gość nikomu bliżej nie znany a zaproszony z polecenia pew­nego znajomego z M., rzucił się do okna i po raz kolejny odsunął nieco zasłony, by od dawna już za­chodzące słońce rozjaśniało je­sz­cze salon. Jego ruch spowodował natychmiastowe zamieszanie. Wia­domo, że światło zachodzącego słońca, choć ciem­niejsze, nie traci wcale na intensywności. Tak przy­najmniej musiał pomyśleć wielebny z Mieux, gdy tylko za­uwa­żył oświetloną na czerwono twarz gos­po­dyni. Zerwał się z miejsca i stanął przy oknie, rzucając wcześniej kar­cące spojrzenie winnemu tej zbrodni. Wielebny słynął ze swoich kazań, nikogo więc nie zdziwiła krótka oracja, ma­jąca i przy tak błahej okazji pouczyć błądzących.

Subskrybuj zawartość