Jacek Dobrowolski
20.10.2008
Spróbować zrozumieć człowieka w hitlerowcu, SS-manie i zbrodniarzu wojennym – i to człowieka z grubsza normalnego, takiego jak my, niepozbawionego żadnych „ludzkich uczuć”, a nawet w jakiś sposób może – o zgrozo! – bardziej kulturalnego niż my, głębszego niż przeciętna, inteligentnego, światowego i trzeźwego – zamiast skarykaturyzowanego przez pop-kulturę demona zbrodni pozbawionego „wszelkich ludzkich uczuć”, jakiego zwykle widzimy patrząc na dżentelmena w czarnym mundurze i z trupią czaszką na czapce – to wykonać eksperyment, który, o ile się uda, może się stać traktatem o nowoczesnej ludzkiej duszy.
21 października (wtorek) o 18.00 w PR II J. Dobrowolski będzie uczestniczył w audycji na temat "Łaskawych".
15.08.2008
...Tylko raz Muratow przechodzi niejako sam siebie i daje się ponieść bachicznej duszy Rzymu. Otóż miasto to jest przede wszystkim, jak o tym wiedzą wszyscy, którzy je odwiedzili, miastem baroku: do tej pory jego urbanistyka, architektura, substancja noszą dominujące piętno XVII wieku; to, jak wygląda jeszcze dziś Rzym, w dużej mierze wymyślili Bernini, Borromini i kilku innych podążających ich śladem pod kuratelą papieży, których wielką zasługą było to, że bardziej zajmowali się sztuką niż modlitwą. Ich wpływ na kształt Rzymu był tak znaczący, że do dziś możemy przeżyć coś tak olśniewającego jak napicie się wody z jednego z setek źródeł i nagła konstatacja, po ugaszeniu pragnienia, że ta fontanella to dzieło Berniniego, autora słynnej „Ekstazy św. Teresy”...
26.07.2008
...Z jednej strony ożywia Žižek stary i dobrze znany komunał: „Trzeba w coś wierzyć”. Jak można jednak uwierzyć na serio w to, że „trzeba w coś wierzyć”? Czy za tą wiarą istotnie stoi dobra wiara? Czy może raczej ironia, arbitralność, przewrotność? W końcu wiara to nie do końca jest coś, na co można się zdecydować (w przeciwieństwie, być może, do niewiary) – a więc jest coś zrazu, strukturalnie wręcz sztucznego i fałszywego w Žižkowym „skoku wiary”. To nie Kierkaegaard, ani nawet Tertulian. Za duże ma poczucie humoru, za dużo w tym zgrywu i wyrachowania. Z drugiej zaś strony, to zapewne właśnie przeciwstawienie wiary „zdrowemu rozsądkowi” odpowiada u Žižka za istotną moc jego refleksji, siłę reinterpretacji całej rzeczywistości.
Podobnie jak u Spinozy, jedyną prawdziwą wartością w tej etyce jest wolność – wolność w świecie przyrody zdeterminowanej przez swą perwersyjność. Nie może być w tym świecie innej wolności niż nieograniczona; to arystokratyczny, awanturniczy i suwerenny ideał wolności, niezrozumiały dla mieszczańskich liberałów (dla których wolność jest egalitarna, strzeżona, indywidualna). Ale ta wolność libertyńska to zarazem całkowite oddanie konieczności natury: perwersji, zniszczeniu, rozkoszy, eksplozji. Być maszyną w wielkiej maszynie przyrody, afirmować wszystkie jej dążenia, jakie poprzez nas ujawnia. Wolność jako uświadomiona konieczność...
Dlaczego muchy zawsze latają po liniach prostych? Musza prostolinijność kontra komarza krzywolinijność.
Już w latach 80’ Baudrillard zwrócił uwagę na wieże WTC – przypisując im rangę symbolu najnowocześniejszego stadium kapitalizmu, w którym zakodowane w symetrii binaryzmów różnice społeczne przestają odgrywać realną rolę, ustanawiając zamknięty system wzajemnego odniesienia i odbicia. Pozostaje rzeczą niewyjaśnioną, czy islamiści czytali Baudrillarda – ale na swój sposób odpowiedzieli oni na jego apel (pokochaj i uwolnij swoją śmierć)...
Problem władzy, jej asymetrycznych przepływów i nierówności posłuszeństwa, jakie stąd wynikają, powstaje już na najwcześniejszym etapie rozwoju, a władanie i posłuch kształtują się jako aspekty świadomości naiwnej, zawsze niosąc z sobą coś z przed-racjonalnej dziecinności i własciwych jej odruchów. To dlatego w dorosłym życiu uczymy się raczej woalować, konwencjonalizować, maskować, formalizować zarówno rozkazy, jak i posłuszeństwo: ich przepływy, im bardziej bezpośrednie i intensywne, tym bardziej nas „upupiają”
XX wiek nauczył nas, że popęd seksualny jest najpoważniejszym problemem filozoficznym. Oczywiście człowiek zawsze ze szczególną atencją odnosił się do popędu seksualnego i wplatał go w gęste sieci znaczeń i wyobrażeń. To dziedzina seksualności właśnie, jak można sądzić, jest polem walki. Walka ta jest nieskończona, ponieważ seksualnosc jest zagadką, której prawdy do końca nie możemy zrozumieć; możemy ją jedynie obudowywać domysłami i przekonaniami, które ostatecznie kształtują konkretne aktywnosci.
Panie i panowie, rytm to zawsze podstawa, a żeby nauczyć się śpiewać trzeba umieć czasem i zgrzytać, i piać. Rumor, bluzg, skowyt psów należą do instrumentarium literatury. Także bełkot i łoskot. Także mlaskanie i poranne ostinato dobrosąsiedzkich uderzeń młotka w ścianę - oraz złowieszcze krakanie gawrona, które rozlega się echem pośród naszych prawiecznych betonowych kompleksów. Często jeszcze gierkowskich; - a czasem gomułkowskich pustaków. One też mogą się stać bohaterami pełnych świszczącego szyderstwa piosenek hiphopolo.
Źródła zapisu literackiego – prawda w literaturze – czym jest doskonałość i niedoskonałość literacka? – czym jest ruch postaci? – „postaciowanie” i perypetie – drogi, dewiacje i los – czym jest ruch otoczenia? – chaos i kosmos – władza i oswobodzenie – wielopowierzchniowość, czyli dlaczego każda literatura jest realistyczna? – czym jest ruch materii? – rozkład postaci i otoczenia – Coś i Wszystko – implozja i eksplozja – jak mówi materia? – co to jest styl? – odwrócona kosmogonia – pożądanie, ekstaza, śmierć – konkluzja.
|