Karol Rauss

SZUM

Jeszcze był czas, więc wstąpili się napić do „Brazylijki”. Trzeba było załapać ko­zactwo przed akcją. Zwłaszcza, że szum się kroił mocnawy. Toteż wzięli po stówie na łeb. Potem jeszcze po stó­wie. Nie było pośpiechu.
Z radia za barem płynęła piosenka do słów Jacka Cygana, a oni, słuchając nie słuchając, toczyli wzrokiem po lokalu. Świeżą, ciemną krwią napełniły się ich policzki, a pod czaszkami załoskotało im. "Afryka dzika, Afryka dzika da­w­no odkryta!" - dobiegały słowa z radioodbiornika, wódka żytnia pulsowała w ich móz­gach, przez moment mieli mgłę przed oczyma; przez moment kształty osób i rzeczy stały się ciekłe –

Subskrybuj zawartość