Antoni Poll

[o Polsce, zapiski badacza]

Wbrew wszelkim pozorom – zakłamaniu, lękom, pysze, megalomanii, ksenofobii (stanowiącym raczej czynniki reaktywne i terapeutyczne) – polska świadomość zawsze ostatecznie okazywała się formacją autoopresyjną. Patrz na okrucieństwo  to jedyne trafne określenie trybu przyswajania czegokolwiek (w szczególności własnej historii – czy to w narracji o winach, czy o ofiarach). W istocie model rozszarpywania stał się wzorcowy – pewien zasadniczy brak wyrozumiałości powoduje, że Polak nigdy nie płacze z powodu doznanych ran, lecz zawsze jedynie się im przygląda. Oczywiście uwewnętrzniona przemoc łatwo znajduje tym brutalniejszy wyraz zewnętrzny.   

Poza spektaklem

„10 kwietnia” nie dostąpił i zapewne nigdy już nie dostąpi tej formy uwznioślenia, spektakularnego wniebowzięcia do zastępu Wielkich Wydarzeń, apokaliptycznego nieba spektakularności, jaka stała się udziałem „11 września” – do czego zresztą ten ostatni był przecież od początku przeznaczony czy wręcz predestynowany. Przeprowadzony – i sfilmowany (do tego od razu z kilku kamer)! – przy dobrym oświetleniu, w odpowiedniej scenerii, z najlepiej dobranymi rekwizytami, przed licznie zgromadzoną, zadzierającą głowy i zafascynowaną publicznością – zamach od razu dokonywał się jako projekcja. Także oczywiście w tym znaczeniu, które w chmurach pyłu powstałych na skutek zderzeń i wybuchów pozwala widzieć komiksowe dymki unoszące się nad głowami Amerykanów – zrealizowały się ich najskrytsze marzenia, nawet w obszarze formy dokładnie po ich myśli, zgodnie z najgłębszym poczuciem ich moralnej godności i obowiązującymi normami estetyki.

Ostateczny upadek polski

Przyśpieszenie trwa, czyli wszystko idzie bardzo powoli. Specyficzny żywioł takiego przyśpieszenia to polak, zasadniczy element słabo zorganizowanej polski. Zawsze łatwo, słusznie, solidarnie – polak równie szybko zdradza, jak gorąco uczestniczy. Typ dysydenta i sługusa. Jako charakterystyczny twór organizacyjnego przyśpieszenia jest formą z gruntu niesuwerenną, wciąż gotową do neutralizacji. W tym sensie nigdy nie wiadomo, co polak może. Nie tylko nie określa go los (jeśli istnieje jakieś przeciwieństwo mocy, to właśnie polak jako przyśpieszone, by nie rzec – nieskończenie natychmiastowe zdążanie do zera), ale w istocie trudno też powiedzieć, by odnosiła się doń pewna stała oferta. Polak może zatem wszystko, skoro faktycznie nie uczestniczy w żadnej organizacji. I dlatego nie może zarazem nic.

O pornografii

Jeśli myśli Boga układały się swego czasu zgodnie z prawami kombinatoryki (a nie np. woli albo serca), to pornografia – choć zapewne nie omnipotentna – podąża jednak, z iście nieziemską konsekwencją i cierpliwością, tą niegdyś przetartą ścieżką.

Santo subito?

01.04.06
 
Zdarzenie raczej z obszaru szeroko pojętej kultury masowej niż literatury, nie wolne jednak od pewnych ele­men­tów literackich, toteż warte przywołania...

By dopowiedzieć rzecz do końca - ostatnie słowo o Houellebecqu

08.02.2006
 
Rozważania m. m. wolskiego (patrz niżej, 26.01) można i trzeba podsumować jednym zdaniem: pisarstwo Houellebecqa to czystej wody nihilizm. Konsekwencja H. w tym względzie budzi zresztą tyle samo podziwu, co odrazy. Ranga i sława, jakie dzięki temu zyskał, rodzi wyłącznie niepokój.

Subskrybuj zawartość