Dramat

Przygody redaktora Gaszyńskiego

REDAKTOR Ja sam wstydzę się pomyśleć, co mogło być w dalszej części. Ale jesteś szalona! Nigdy nie zrobimy tego! NATALIA Ale pomyśl jednak, że to by miało wzięcie! Tylko o jedno się boję – ktoś bardzo by nam za­zdrościł. Bo zobaczyłby to i dowiedział się, ile było tych naszych pocałunków, zanim krótka noc nam nastała: sto, potem tysiąc, potem jeszcze sto, potem znowu tysiąc... (ssie palec w skupieniu) NATALIA (wyjmuje palec z ust, po chwili zawahania) Wiesz co? Przyszła mi do głowy paranoiczna może myśl, że można by to poprzerywać re­kla­mami i sprzedać. A potem ja bym rzuciła swoją firmę, a ty swoją gazetę i wyjechalibyśmy. I wte­dy nikt już nie widział by nas ani w łóżku, ani przy innej okazji. Nikt by już nas nigdy i ni­gdzie nie zobaczył. Odpłynęlibyśmy. Nie musiałabym o ósmej trzydzieści w poniedziałek zdy­chać w metrze z oczami podkrążonymi jak u jakiegoś kangura. I wracać na pierwszej stacji po moją ulubioną szminkę. Bądź odważny, nie powinieneś się wstydzić. Ale wiesz co jednak? (pauza). Nie sprzedalibyśmy tego w wielu egzemplarzach. Bo ludzie patrząc na nas umarliby z zazdrości. Przysuwa się bliżej. Dotyka dłońmi jego głowy. Redaktor schyla się uśmiechnięty. Nata­lia zaczyna całować go po karku. NATALIA (pieszczotliwie) W ogóle nic byśmy nie musieli robić... Nie musielibyśmy... nawet żyć. Po prostu byśmy roz­płynęli się...

Zmysły

Niniejsze słuchowisko nie jest skandalem. Nigdy skandal nie był celem żadnego autora. Intencja zawsze jest tyleż artystyczna, co naukowa. Nie można zaprzeczyć, że autor jednak wie. Przede wszystkim wie, co robi. Choć nierzadko robi to jeszcze na ślepo. Nastrój w żadnym razie nie powinien być intymny. Nie ma mowy o podglądactwie. Należy unikać psychologicznych niuansów. Na szczęście w radiu nie ma do kogo puszczać oka. Nie jest to zapis rozmowy, nawet jeśli rozmowa taka miała lub będzie miała miejsce. Aktorzy mają odczytywać wyłącznie własne kwestie.

Król Feliks, czyli wyprawa antropofagów

Bogowie zesłali do was mnie, który jestem jelitem wszystkich bóstw, gardłem i dzieckiem wszystkich duchów, zesłali mnie, bym przeprowadził was na drugą stronę was samych, zesłali mnie, byście nie rozpoznali siebie, swych rodziców i swych dzieci; zesłali mnie, byście stali się czymś, co oczy widzą zawsze po raz pierwszy. Nie będziecie znali siebie, nie będziecie pamiętali swych imion i domów; odtąd imion wam zakazuję, a domów was pozbawiam, każdy niech tam mieszka, gdzie zmoży go sen; oto po co zesłali mnie bogowie, których jestem skórą i ostrzem.

Subskrybuj zawartość